Szczyrk - narciarze
Na ferie w tym roku pojechaliśmy do Szczyrku. Wcale nie miałem zamiaru uprawiać żadnych sportów, ani nigdzie łazić, tylko po prostu odetchnąć, zdrowym górskim powietrzem. Ładnie tam, klimat rześki, atmosfera uroczysta, jak to w kurortach bywa, zawsze tam święto, a do tego mnóstwo uśmiechniętych ludzi. My żoną nie jeździliśmy na nartach od lat, ale jak zobaczyłem nasze dziewczynki szusujące po stoku
Szczyrk to i mnie się na duszy rzewnie zrobiło. Namówiłem moją staruszkę i pokazaliśmy naszym małolatom, jak jeździ stara gwardia. Nie obyło się oczywiście bez kilku wywrotek, ale nic to, pokazaliśmy na co nas jeszcze stać. Szczyrk spodobał się całej mojej rodzinie do tego stopnia, że gdyby nie zbliżająca się wielkimi krokami szkoła, to z całą pewnością byśmy pobyt przedłużyli. Jak nie jeździliśmy na nartach, to grywaliśmy w karty. Z reguły bywało tak juz po południu. Na stoku do 4-tej, wpół do 5-tej, a potem kilka partyjek wista. Te patrtyjki przedłużały się zazwyczaj do późnej nocy, ale to szczegół. Ferie na piatkę.